Naczynia połączone

Gdy po raz pierwszy wypowiedziałem na głos tę nazwę, od razu wiedziałem; to jest to. Czy coś lepiej odda sedno myśli, które ostatnim czasem krążą w mojej głowie?

Nie, nie chodzi tutaj o kilka menzurek między którymi przepływa jakiś płyn. Tytułowe naczynia to my wszyscy, a ciecz która nas łączy to emocje, doświadczenia, decyzje które podejmujemy, to wiedza którą dzielimy.

W końcu, coś musiało nas, drogi czytelniku lub czytelniczko połączyć, skoro jesteś tutaj i to czytasz.

Domyślam się, że oczekujesz ode mnie kolejnego mocnego tekstu, petycji, wezwania do broni, czy nawet założenia partii.

Tych którzy przybyli tutaj z innego powodu/źródła, odsyłam do tekstu, od którego to wszystko się zaczęło: 
https://www.facebook.com/sebastian.kossak.31/posts/10210014521319839

Chodźmy zatem! Dajmy komuś w pysk, wywieźmy na taczce, wygońmy gdzie raki zimują! Tylko co potem? Zastanawiam się, czy tego wszystkiego już nie było? Ileż to wspaniałych partii rozbłysło na chwilę na politycznym niebie, aby równie szybko zgasnąć? Ile było petycji, strajków? Ilu zaszczutych i zniszczonych polityków?!
Czy to wszystko to nie jakieś błędne koło ?
Czy pozostaje więc się pogodzić z losem i pożegnać już teraz?
Nie!

Nie jestem dziennikarzem, nie jestem publicystą, nie znam się na polityce. Jestem zwykłym facetem przed czterdziestką, choć nadal ciężko mi w to uwierzyć. Przez całe życie staram się kroczyć swoją ścieżką, nawet jeśli prowadzi ona pod górę. Zawsze mówię to co myślę, przeważnie pakując się przez to w tarapaty. Jednak przede wszystkim nie boję się marzyć, próbować czegoś nowego wbrew wszystkim i nie obawiam się tego co powiedzą inni. To, w tym przypadku niestety nie wystarczy.

Pomysły na politykę czy pomoc ludziom? Jasne, mam. Kilka z nich obija mi się gdzieś z tyłu głowy, już parę dobrych lat. Życie nauczyło mnie jednak, że co nagle to po diable.
Dużo ludzi słusznie zauważyło, że od samego pisania i debatowania nic się nie zmieni. Nie zapominajmy jednak, że to samo tyczy się nieprzemyślanych działań bez wcześniejszego przygotowania i planu. Nie da się w miesiąc czy nawet rok, zmienić myślenia i budowanego oraz wpajanego przez dekady, światopoglądu.

Rozsiądź się zatem wygodnie czytelniczko i czytelniku. Poznajmy się, wysłuchaj co mam do powiedzenia i spójrz na świat moimi oczami. Spróbujmy zrozumieć system który chcemy zmienić, nauczmy się debatować i uczyć od siebie na wzajem. Dopiero wtedy, jeżeli zostaniesz ze mną, jeśli będzie nas wystarczająco dużo, zaczniemy działać. RAZEM.