Ateista – nie taki wilk straszny jak go malują

Jakże zaskakujące, dziwne i bardzo często, śmieszne, okazują się reakcje ludzi kiedy mówię im, że jestem ateistą. Niektórzy reagują jakbym wyznał im swoje najgłębsze marzenia łóżkowe, inni machają ręką jak by to był chwilowy wymysł nastolatki, jeszcze innych wpędza to wręcz w zakłopotanie. Mama w ogóle nie przyjmuje tego do wiadomości.

Odnoszę wrażenie, że temat ateizmu jest w Polsce oznakowany jako tabu i wręcz owiany legendami. Społeczeństwo jest tak głęboko indoktrynowane, że boi się o tym nawet mówić. Nie pozostaje więc nic innego jak o tym porozmawiać.

Czytając komentarze w internecie, mam wrażenie, że ludzie nie wiedzą nawet jak zaszufladkować kogoś takiego jak ateista. Pozwól więc, że na początek, przedstawię Ci kilka z moich ulubionych definicji.

  • Ateista to satanista. Mój ulubiony tok rozumowania. No przecież jak nienawidzi się Boga to trzeba wyznawać i czcić jego antytezę.
  • Ateista to lewak. Statystycznie, nie odbiega to zapewne od prawdy. W końcu prawica kojarzy nam się z ludźmi kościoła. Osobiście takie podejście jednak bardzo mi się nie podoba.
  • Ateista wyznaje swojego boga – żądzę pieniądza. Jeżeli ktoś nie wierzy w Boga to staje się uzależniony od rzeczy przyziemnych i kończy jako skrajny materialista.
  • Ateista to wróg kościoła i religii. Za wszelką cenę pragnie zniszczyć i zdyskredytować kościół.
  • Ateizm to wybryk młodzieńczy, choroba z której człowiek leczy się na starość, kiedy śmierć zajrzy mu w oczy. „Jak trwoga to do Boga”.

Co mówią mądre źródła? Według wikipedii:

Ateizm (z greki ἄθεος – ἀ- a- = bez oraz θεός theos = bóg) – brak wiary w istnienie bogów; ewentualnie odrzucenie teizmu, pogląd przeczący istnieniu sił nadprzyrodzonych i odrzucający wiarę w boga. Może także uznawać religię za nienaukową i sprzeczną z nauką, sprzeczną z rozumem lub niepotrzebną.  

A co mówi o sobie sam wilk?

Przyznam Ci się, że mam na sumieniu sporo aktów wyśmiewania kościoła i religii, wiele ostrych dyskusji i gorzkich słów na temat wierzących. Myślę jednak, że udało mi się dojrzeć a razem ze mną ewoluowały moje poglądy; na tyle, że mogę się nimi podzielić.

Moja droga/mój drogi, zdradzę Ci teraz sekret… Ateista to taki sam człowiek jak Ty! Moja rodzina jest dla mnie najważniejsza, chcę mieć pracę w której będę mógł się spełniać i zarobić tyle, żeby utrzymać bliskich i zafundować im wakacje. Mam przyjaciół, hobby a nawet nałogi. Mój kręgosłup moralny jest praktycznie identyczny z Twoim. Jeżeli się różnimy to najpewniej nie ma to nic wspólnego z wiarą.

Jaka jest więc między nami różnica? Co niedzielę nie stroję się i nie jadę na godzinę do kościoła. Nie muszę się martwić czy akurat jest post jeżeli mam ochotę się pobawić, napić czy zjeść coś mięsnego. Święta to czas wolny który spędzam z rodziną, nie muszę pchać się do marketów i kupować ton jedzenia, myć okien, a jak mam coś do zrobienia to mogę poświęcić ten czas na pracę. Wieczorem nie odmawiam pacierza.

Kiedy słyszę o konfliktach czy nawet wojnach na tle religijnym to pukam się w czoło. Jeżeli jesteś katolikiem i idziesz do lekarza, to czy ma to znaczenie czy on też jest katolikiem? Czy jeżeli posyłasz dziecko do szkoły, to pytasz czy w salach wiszą krzyże? Jak robisz zakupy, to sprawdzasz które produkty są „kato-friendly”? O co chodzi?! Co wyzwala w ludziach tak skrajne emocję gdy tylko wspomni się o ich religii w negatywny sposób?!

Ateizm

Oczami ateisty

Co myślisz patrząc na ludzi modlących się w meczetach? Na widok jakiegoś plemienia tańczącego w około ogniska? O ludziach oddającym pokłony na rozłożonych w odpowiednim kierunku kocach? Jakie masz skojarzenia kiedy spod drzwi odprawiasz Jehowych? Mniej więcej tak samo ja postrzegam ludzi w kościele. Prościej nie da się tego przedstawić. Do póki nikt nie narzuca mi co mam robić praktycznie nie zwracam na to uwagi. W naszym kraju to już jednak problem.

Nie będę ukrywał swoich poglądów. Każda religia to narzędzie do ogłupiania ludzi – opium dla mas którymi później łatwiej rządzić, a wiemy co się dzieje na świecie gdy niewłaściwi ludzie sterują innymi. Jednak etap kiedy uważałem, że religie trzeba zwalczać, mam już dawno za sobą. Z przerażeniem czytam posty grup ateistycznych i oglądam relacje z akcji które przeprowadzają. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi! Oblewanie pomników farbą, wieszanie bucików, kręcenie filmów. Czy ktokolwiek przestanie chodzić do kościoła bo zobaczy film dokumentalny o pedofilii? Nie. Kojarzy mi się to wszystko z polityką. Co raz bardziej soczyste memy i komentarze, co raz głośniejsze nawoływania do walki, co raz większa przepaść i podział. To wszystko zdaję się znowu łączyć w całość. Po raz kolejny, cieszę się z wybranej nazwy dla bloga.

Logika i dawanie przykładu zamiast uniesionych pieści i durnych plakatów

Ateistów jest w Polsce więcej niż myślisz, tylko ukrytych. Dowiedziałem się od dyrektorki szkoły do której uczęszcza moja córka, że takich rodzin jest kilkanaście, potem mi pogratulowała odwagi bo tylko nasze dziecko nie uczęszcza na te zajęcia. Dlaczego? Bo ludzie się boją o to co powiedzą inni, właśnie przez demonizowanie ateistów. Niestety, wyżej wspomniane grupy zrzeszające ekstremalnych ateistów czy jak brzmi fachowa nazwa – nowo ateistów, tylko pogarszają sprawę.

Moja córka chodzi do drugiej klasy podstawowej. Wiecie ile ma lekcji religii w tygodniu? Dwie! Z tego co wiem później jest tego jeszcze więcej. Ksiądz jest na etacie. Państwo na to łoży. Proszę nie odbieraj tego jako atak na religię. Pomyśl logicznie i jakby stojąc z boku. Czego można się nauczyć na religii? pamiętasz coś ze swoich czasów? Recytować modlitwy? wymieniać świętych według alfabetu? Czy tego wszystkiego dziecko nie powinno uczyć się w domu, od rodziców i na mszy? Moja córka nie chodzi na religię, więc siedzi sobie po prostu na świetlicy, chociaż odrobi lekcję w tym czasie.

A teraz zastanów się, gdyby w takiej szkole zamiast religii były dwie godziny dodatkowego języka? W prywatnych szkołach dla rodzica to koszt 2-3 tys na rok? Co gdyby zamiast tych 90 min zmarnowanego, moim zdaniem, czasu były np. lekcje programowania, a może znalazły by się pieniądze aby dać pani od matematyki więcej godzin i zrobić zajęcia dodatkowe z tego przedmiotu. Ilu z was posyła dzieci na korepetycję? Może jakieś kółko artystyczne, modelarskie? Ile dzieci chodziło by na lekcje religii gdyby alternatywą był przelew na konto rodziców – 40 zł miesięcznie?

Zastanawiające jest to, że nikt tego nie widzi. A może boi się odezwać; no bo co powiedzą znajomi i inni rodzice? Pamiętacie jeden z moich ostatnich artykułów?

Czy wiesz ile wynosił fundusz kościelny w 2017 roku? 159 MILIONÓW złotych. Dużo? Mało? Dla porównania WOŚP chwali się na swojej stronie, że w tym samym roku zebrała 105 mln zł. Jak myślisz? Efekty wydania której z tych dwóch kwot faktycznie odczuje obywatel? Gdy próbuję użyć tego argumentu w rozmowach z niektórymi ludźmi, często słyszę „no i co z tego? Przecież i tak byś tych pieniędzy nie dostał”. Wybaczcie ale jak można wykazać się większą ignorancją? Czy mamy w takim razie na wszystko machnąć ręką i dać jawne przyzwolenie na grabież naszych kieszeni?!

Wszyscy powinniśmy być ateistami!

Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy tytułowymi naczyniami połączonymi. Żyjemy w jednym środowisku i oddziałujemy na siebie na wzajem. Czy ta przestrzeń publiczna nie powinna być ateistyczna? I to nie tylko w wydźwięku religii ale także politycznym jak i każdym innym. Marzy mi się, chociaż wiem, to bardzo naiwne podejście, że w sejmie, w urzędach, w szkołach, w szpitalach, na ulicach, nie będzie katolików, żydów, protestantów, prawicy i lewicy; ale będą Polacy. Koniec końców każdy rodzi się właśnie takim – ateistą. Dopiero później świat napycha nam głowy taką ilością syfu, że mimowolnie z tego wszystkiego głupiejemy, i to w coraz szybszym tempie.

Czy to takie trudne? Czy to faktycznie niemożliwe żebyśmy żyli koło siebie w pokoju, nie narzucając swoich racji innym? Czy aż tak się boimy zadawać pytania? Czy aż tak boimy się wyjść poza utarte szlaki? Na to pytanie musimy już odpowiedzieć sobie sami.